niedziela, 23 kwietnia 2017

despacito

top - H&M / pants - ZARA / shoes - deezee.pl / hat - choies / bandana - vintage

czwartek, 13 kwietnia 2017

STYLEWE.COM

Jutro wjedzie normalny post, a już niedługo nawet filmik na kanale, bo wkraczamy w okres świąteczny i mam troszkę więcej czasu, żeby przysiąść przy internetowych sprawach. Na razie odhaczam zaległe posty sponsorowane i mam nadzieję, że zrobię kilka rzeczy na zapas, bo im bliżej sesji, tym więcej książek na mnie czeka. Trzeba się za to kiedyś wziąć, ale dzisiaj nie mówimy o smutnych rzeczach, a o dodatkach Stylewe.com, poniżej kilka perełek, które wpadły mi w oko:

I finally have some time off to catch up on blogging, thank you Jesus for Easter. There are still so many things that I need to manage during spring break, yet I will try to be more active on social media.
Today we're talking about Stylewe.com and their gorgeous accessories, a few examples below. 

1. https://www.stylewe.com/product/brown-retro-cowhide-leather-magnetic-backpack-43422.html 2. https://www.stylewe.com/product/solid-rectangle-casual-split-leather-magnetic-shoulder-bag-56187.html 3. https://www.stylewe.com/product/white-mini-evening-insect-embellished-clutch-40581.html 4. https://www.stylewe.com/product/black-rectangle-solid-split-leather-casual-tuck-in-flap-crossbody-45046.html


1. https://www.stylewe.com/product/golden-pearl-zircon-round-silver-ring-116123.html 2. https://www.stylewe.com/product/black-square-alloy-earrings-111298.html 3. https://www.stylewe.com/product/black-flannelette-round-kiss-collo-choker-101784.html 4. https://www.stylewe.com/product/orange-18k-gold-plated-garnet-swirl-adjustable-ring-108356.html 5. https://www.stylewe.com/product/golden-copper-round-adjustable-garden-bracelet-115084.html 6. https://www.stylewe.com/product/silver-pearl-drop-bead-925-sterling-silver-round-earrings-101750.html


piątek, 7 kwietnia 2017

Breaking order like a leader now follow


top - H&M (thrifted) // skirt - thrifted // heart shaped bag - vinted // earrings - vinted // glasses - ebay

sobota, 1 kwietnia 2017

MYSELFBOOK.PL


Zawsze chciałam mieć instaxa, co można wywnioskować po moim desperackim szukaniu akcji do photoshopa, coby jakoś uzyskać charakterystyczną ramkę w wersji cyfrowej. Niestety prędzej Johnowi Kuckianowi skończy się herbata, niż ja zaoszczędzę jakikolwiek pieniądz. Stąd też moja radość, gdy dostałam ofertę Myselfbook.pl i mogłam wybrać sobie zestaw 20 retro fotek. Mój pokój już sam w sobie jest zagracony i wiedziałam, że nie powieszę odbitek na sznurku przy łóżku, ale myślałam o dzienniku i pudełku z pamiątkami, bo jednak fizyczna kopia zdjęcia to zupełnie inne doświadczenie niż wirtualne przechowywanie. Wydrukowałam kilka swoich zdjęć, narcystyczne? Pewnie tak, ale rzadko robię sobie z moimi 3 znajomymi na krzyż. Kilka fotek z instagrama, które szczególnie mi sie podobają i uważam, ze patrzenie na nie jest wizualnie satysfakcjonujące. Do tego wspomnienia z wakacji, akcja selfie z wykładowcą, zdjęcie Tomie i cytat Nietzschego.

Paczkę zamówiłam przez weekend i była u mnie już we wtorek. Wszystko zabezpieczone sztywnym kartonem, tak by zdjęcia dotarły do odbiorcy w stanie nienaruszonym. Do jakości samych odbitek nie można się przyczepić. Kwadraciki 10x13 cm o matowej powierzchni i intensywnych kolorach, robią wrażenie, co zresztą możecie zobaczyć poniżej. Ramka, podobnie jak w instaxie, jest szersza na dole, co daje nam możliwość wpisania daty lub czegokolwiek, co nam przychodzi na myśl, gdy patrzymy na to zdjęcie.

Koszt takiego zestawu (20 sztuk) to normalnie 44 zł, przy czym teraz możecie go złapać na promocji za 26 zł. Oprócz opcji na którą ja się zdecydowałam możecie  ofercie sklepu znajdziecie też albumy na różne okazje, kubki, plakaty oraz fotoksiążki z Waszymi zdjęciami, także zapraszam na: myselfbook.pl
Osobiście będę tam zaglądać, bo muszę mojej siostrze wydrukować album z wszystkimi jej fotki z pokemonami, które kolekcjonuję od kilku miesięcy i czuję, że po wydaniu ich w wersji papierowe, staną się moim opus vitae.


A jak tam u Was przechowywanie zdjęć? Kiedy ostatnio je drukowaliście?

piątek, 24 marca 2017

I live strictly for the paper

 #np MIA - survivor
shirt - H&M // denim - H&M // shoes - deezee // hat - CHOIES // belt - second hand

niedziela, 19 marca 2017

spring trends ft. stylewe.com


Nie pamiętam, kiedy ostatni raz zdarzyło mi się zrobić takie duże zakupy ubraniowe, ale faktycznie wolę zwalić to na czynnik pogodowy, czyli nadejście wiosny, aniżeli moją depresję związaną ze studiami, którą leczę wydawaniem pieniędzy.
Niestety nie mam czasu, żeby oglądać pokazy, więc wszystkie trendy podpatruję na tumblr i instagramie, z tego powodu - miks wszystkiego, włącznie z dwoma moimi DIY, które zrobiłam na kanale i również uważam za bardzo fajne urozmaicenie garderoby. Powoli wyprzedaję stare ubrania na vinted, bo doszło do mnie, w jakim marazmie żyję, trzymając ciuchy z gimnazjum, bo niby wciąż mi pasują, a to, że nie założyłam ich od tego czasu to osobna kwestia.

Cannot remember the last time I have done such a big shopping spree but I blame it on the weather, rather than my bad mood connected with university. Sping is in the air and I feel like my wardrobe needeed something new. 
Unfortunately, I lack free time to watch runway shows yet you can always find me scrolling instagram feed and reblogging on tumblr and that's where I find all my inspirations (and current trends, so to say).

pics: https://www.instagram.com/pyrrhics/, https://www.instagram.com/erikabowes/, tumblr (contact me if you know the owner)

Trochę mi padło na mózg, co zaczyna zauważać moja rodzina, bo wracam z lumpeksów z kolorowymi ubraniami, a do tego przeorganizowałam wieszak stojący w moim pokoju i nawet wnętrze nabrało zupełnie nowego wyglądu. Zobaczyłam filmik Berry Malinowskiej, gdzie odpowiada na pytanie, jak znaleźć swój styl i właśnie opowiada o swojej metodzie eksponowania świeżo zakupionych ubrań, co zrewolucjonizowało moje życie, bo dotychczas trzymałam tam te same rzeczy, które choć ładnie wyglądają, nie służą mi na co dzień. A teraz, gdy wieszam tam nowe ciuchy, czuję się zmotywowana, żeby je zakładać.

My family thinks I'm sick whenever I come home with new, colorful clothes but I cannot help the excitement for the upcoming season and the manifesto of my feminine side. The wardrobe revolution has already started and the process of selling clothes is going on while I'm exposing the new items on my rack, just to feel motivated to wear new things everyday and perhaps step out of my black comfort zone.


W tym sezonie oczywiście kwiatki. Kwiatki, bo wiosna. Uwielbiam fakt, że wszystko jest takie dziewczęce, koronki, falbanki, serduszka, jasny dżins i pastelowe kolory, a przy okazji wracamy do czasów dzieciństwa, do roku 2000, gdzie wszystko było kiczowate, ale jakże czaderskie.

I love how everything is so girly - ruffled shirts, floral prints, pastel colours, light denim and that little hint of 2000s kitsch served by underground designers. Nostalgic, isn't it?

And here are some of my favourite spring items from StyleWe - girly dresses and ruffled tutrtleneck shirt. Check this and more from them: just fashion now, cheap short prom dresses, StyleWe.

sobota, 11 marca 2017

日本

top - thrifted on vinted // pants - thrifted + diy // hat - choies // creepers - allegro.pl

piątek, 10 marca 2017

Millybridal UK

Hejka! w końcu mamy weekend, a ja powoli przestawiam się na tryb wstawania o 5:00 rano i senne kreślenie chińskich znaków na torebce podczas jazdy autobusem. Czekam jeszcze, aż zrobi się trochę cieplej i faktycznie będzie się przyjemnie wracać z uczelni, a co ciut ważniejsze - będę mogła robić zdjęcia na zewnątrz, bo przez ostatnie tygodnie byłam uwięziona. Myślę też nad nagraniem jakiegoś lookbooka na youtube'a, ale przed tym jeszcze czeka mnie porządek w szafie i wystawienie starych ubrań na vinted, coby zrobić miejsce na jakieś świeżynki z ostatnich kolekcji. Oczywiście kwiaty, wiadomo, wiosna, wszystko budzi się do życia, nosimy kwiaty. Do tego falbanki, firanki i oczywiście customized spodnie, wciąż można ciąć i malować je według uznania. Może nawet walnę jakiegoś posta z inspiracjami i nazwijmy to, trendami. O ile się wyrobię z naukom, tymczasem zostawiam Was z ofertą sklepu Millybridal UK.

Hello! Spring is coming and I have already started cleaning my wardrobe to make some room for new clothes and you may know, I haven't been that into shops like H&M for ages but their latest collections seem pretty nice and I can hear them calling my name from windows. I may also prepare a collage with some of my favourite trends to hopefully give you some inspiration if you feel uncreative because of the moody spring weather. Well, at least that's how it looks like in Poland. And for now, quick post with wonderful Millybridal UK dresses, check them out!


(click the photos and you will be redirected on the site!)


piątek, 3 marca 2017

piątek, 24 lutego 2017

Aren't you lonely up there in utopia

#np katy perry - chained to the rhythm

Narzekałam na harmonogram z poprzedniego semestru, gdzie dwa razy w tygodniu wracałam do domu o 21:30, ale właśnie przeszliśmy w kolejną skrajność i trzy dni jeżdżę o 6:00 do Katowic. Jestem strasznie wymęczona, ale plus jest taki, że zdarza mi się wyjść z uczelni, kiedy jest jeszcze jasno.
Semestr letni pewnie zleci równie szybko, co zimowy, więc pozostaje znowu wbić się w studencki trans i przetrwać te kilka miesięcy.

sweater - ebay // denim - topshop // shoes - aliexpress



piątek, 17 lutego 2017

Let the bridges that I burn light the way for no return

#np Cruel Youth - Riot in my heart

Wow, ostatni raz na outfitowych zdjęciach byłam pod koniec listopada i aż dziwnie było marznąć na dworze w imię internetowej sławy (heh). Dzisiaj zestaw z nowym vintedowym nabytkiem - różową puchową kurtką, bo sesja poprzestawiała mi w mózgu i nie dość, że jest napompowana jak Michelin to jeszcze ma kolor agresywnej brzoskwini. Mimo wszystko, dawno nie miałam tak ciepłego okrycia wierzchniego. 

Z ciekawszych rzeczy, które zrobiłam w tym tygodniu: dodałam swój pierwszy filmik na kanał (klik). Strasznie się tym stresowałam, ale widocznie niepotrzebnie. Odbiór był bardzo pozytywny, co zmotywowało mnie do dalszej pracy. Oczywiście na razie muszę usiąść na dupsku, bo w przyszłym tygodniu wracam na studia i pewnie szybko skończy się laba, a zacznie nauka. Już i tak zaczynam gnić w łóżku, bo nadrabiam zaległe znaki kanji i kreślę na ścianie coraz to bardziej skomplikowane krzaki. W każdym razie, dziękuję za wszystkie komentarze i wyświetlenia pod filmikiem, jest to dla mnie przygoda i ciekawe, w jakim kierunku pójdzie.

puffer jacket - puma / vinted.pl // turtleneck - thrift shop // pants - thrift shop + diy // shoes - allegro.pl // beanie - thrift shop 


niedziela, 12 lutego 2017

VALENTINE'S DAY WISHLIST ft. StyleWe.com

#np M.I.A - P.O.W.A

Cześć wszystkim! Miałam deadline, żeby dodać tego posta do 12 lutego, więc dzisiaj po veganmanii (relacja soon) (na to liczę) wręcz doskoczyłam do komputera, żeby posklejać obrazki i dodać Wam wishlistę utrzymaną w klimacie walentynkowym, bo wiecie: serca i czerwony kolor. Oczywiście są dwie opcje, jedna dla normalnych, a druga dla goth girls. Niezależnie od tego, czy gdzieś wychodzicie bądź jecie lody i popijacie szampanem przed telewizorem, zakupy online to zawsze dobry pomysł, enjoy!

Hi everyone, today I'm presenting a Valentine's day themed wishlist that I prepared in collaboration with StyleWe.com. Of course we have two versions: normal and goth girl suitable. So whether you're gonna spend that day loving yourself or you really need some outfit, I got you covered! Check out my picks:
 StyleWe
1 /////// 2 ////// 3



piątek, 10 lutego 2017

VALENTNE'S DAY INSPIRATIONS!

#np Brooke Candy - bitch like me

Jakoś w zeszłym roku zrobiłam zdjęcie strony książki, którą czytałam. Nie pamiętam tytułu, ale wiem dla jakiego fragmentu ją zachowałam. [...] kładzie się do łóżka z oczami jakby pełnymi sproszkowanego szkła. Tak właśnie się czułam przez ostatni tydzień, kiedy wszystkie egzaminy zwaliły mi się na głowę i próbowałam się ze wszystkim wyrobić na czas. Wstawałam wcześnie, piłam po 6 kubków zielonej herbaty, wieczorem pochłaniałam pringlesy i kładłam się późno, bo potrzebowałam jeszcze chwili na rzeczy niezwiązane z nauką. 

Dlatego tak strasznie cieszę się z wolnego, mam dużo kreatywnych planów i liczę na to, że przynajmniej część uda mi się spełnić, a Wy będziecie ich świadkami (zadowolonymi)(chyba). 

Jako, że dopiero wracam do siebie po sesji, dzisiaj kolejny post z serii zapchaj dziurę, ale pełną parą ruszam od przyszłego tygodnia i jeszcze chwilkę musicie się ze mną pomęczyć, chociaż ja uważam różowe obrazki za estetycznie satysfakcjonujące. Niezależnie od tego, czy walentynki spędzacie z drugą połówką lub dołączacie do facebookowych wydarzeń typu 14 lutego spędzę z pizzą, I got u covered. Czerwona bielizna, naszywki ambivalentlyours, bombonierki z minerałami albo serduszka na twarzy - dla każdego coś dobrego.


czwartek, 9 lutego 2017

DRESSPL / prom dress hunting

Czy sezon studniówkowy wciąż trwa? Mam nadzieję, że tak i kogoś zainteresuje dzisiejszy post i moje sukienka na studniówkę. Właściwie to piszę go zakopana w notatkach z językoznawstwa, ale zrobiłam sobie szybko przerwę dla sklepu Dress.pl, który ma naprawdę bogatą ofertę. Od kiczowatych sukienek po naprawdę bajkowe kreacje. Mnie jak zwykle podobają się te haute couture, które imitują pokazy Eliego Saab lub skrajnie minimalistyczne do których można dobrać obfitą biżuterię. 

Kolejną fajną rzeczą, jaką wyhaczyłam na ich stronie jest możliwość podglądu, kiedy najprawdopodobniej dostaniecie swoje zamówienie. Przy każdej sukience jest kalendarzyk, gdzie można sobie to obliczyć i względnie się odstresować, że sukienka zdąży na czas. A jak nie, to wciąż mamy karnawał, więc można wyskoczyć na jakąś fancy imprezę, gdzie nosi się suknie wieczorowe, no nie?
Poniżej kilka moich ulubieńców z dresspl.pl, wszystkie są podlinkowane pod zdjęciami, wystarczy kliknąć w numerek!

Update: pisałam tego posta dwa tygodnie temu, ale przez sesję, a później brak odzewu ze strony sklepu jestem na 99%, że wszyscy przeżyli już swoje studniówki i pozostało Wam tylko zaopatrzyć się w suknie na charytatywny bal wiedeński :(
Z normalnymi notkami wracam już od przyszłego tygodnia, bo pozostało mi się jeszcze rozprawić z historią Wielkiej Brytanii [*], także trzymajcie kciuki!





niedziela, 29 stycznia 2017

TOO FACE The Grand Hotel Cafe.


Hej, póki co musicie mi wybaczyć, że publikuję zaległe haule zakupowe i recenzje zakupowe, ale historia wielkiej Brytanii próbuje mnie wykończyć, a ja jeszcze nie chce skończyć zabawy w studia. Może obędzie się bez poprawek i kryzys potrwa tylko do 10 lutego. Co do dzisiejszej gwiazdy - Grand Hotel Café z Too Faced. Mój swiąteczny prezent. Czy tylko ja nie lubię niespodzianek i lubię wszystkim powiedzieć, co chcę dostać lub wiedzieć, co dać? Na "zaskocz mnie", "wiesz, co lubię" reaguję niemalże pianą z pyska, bo co się okazuje - najbliższym osobom najtrudniej kupić satysfakcjonujący prezent. A po co bawić się w udawanie, że duperela, która nie przyda się kompletnie do niczego jest idealnym prezentem.
W tym roku trochę nie miałam na siebie pomysłu, wiec weszłam na stronę sephory i ujrzałam to cudo. Połączcie jedna z moich ulubionych Marek kosmetycznych z jednym z moich ulubionych filmów i oto jest, The Grand Hotel cafe. Poszłam już naciągać rodziców, kiedy zorientowałam się, że domku nie można zamówić przez internet. Ok, wiec gdzie można kupić stacjonarnie. Na Śląsku została jedna drogeria i to w Rybniku. Byłam pełna nadziei, że plan się może powieść, ale o dziwo nikt nie reagował równie emocjonalnie na wiadomość, że są to 3 palety z edycji limitowanej, jedna paletka too faced kosztuje zawsze coś koło 150 zł, a tu jeszcze miniaturka mascary bijącej rekordy popularności. I co? Psinco. Przez kilka dni sprawdzałam na stronie, czy może nie nadchodzi jakiś restock, ale taka informacja sie nie pojawiła. Kiedyś wsiadałam do autobusu z otwarta stroną sephory i akurat zrobili dostawę do wszystkich drogerii. Na Śląsku przynajmniej. Pamiętam, że zadzwoniłam do taty, a on mi powiedział, że mam się zając poważnymi sprawami, a ja mu powiedziałam, ze gdybym tylko o nich myślała, dostałabym do głowy.

Mimo wszystko, nie byłam pewna, czy znajdę pod choinką wymarzony zestaw, bo nikt nie zapisał sobie chociażby jego nazwy, ale najwidoczniej rodzice musieli się dogadać z ekspedientką w sephorze, że córka potrzebuje takiego różowego domku z kosmetykami.




Pepperermint Mocha zawiera paseczek z różem i cienie utrzymane w dość chłodnych odcieniach. Moim ulubionym jest sprinkles i coffee chip, pierwszy wydaje się być na zdjęciach jakimś pochodnych fioletu i na to liczyłam, jednak na powiece ma bardziej ciemno-różowawy, lekko czerwony kolor. Uwielbiam go łączyć z innymi burgundami. Coffee chip zaś idealnie nadaje się do smokey eyes z którymi ostatnio eksperymentuję. Do różu byłam średnio przekonana, bałam się, że będzie na mnie wyglądać dość cudacznie, ale nosiłam go kilka razy i jest całkiem niezły.


Eggnog latte ma kolejny duży paseczek z różem, peach cobbler, którego kilka razy używałam za transition shade. Myślę, że fajnie zgrywa się z brzoskwinkową paletą i pasuje do delikatniejszych, bardziej naturalnych makijaż (nie moich heh). Oprócz tego kocham się w brązach, idealnych na załamanie powieki. Zieleni jeszcze nie próbowałam, bo czekam na powrót glonów na głowie, a wtedy będę mogła pomyśleć o jakichś lookach przy jego użyciu. Rozczarowaniem jest niestety cold brew. Mój na zdjęciu jest już dziabnięty po kilku użyciach, ale jeśli sprawdzicie zdjęcia w Google, wygląda on nieziemsko. Niestety, tylko pierwsza warstwa jest tak błyszcząca. Jeśli się ją zetrze, dalej jest wciąż świecący cień, ale jakkolwiek próbowalibyście wklepać go palcem, mokrym, suchym, mokro-suchym, efekt będzie przeciętny.


Gingerbread House jest ostatnią paletką z tego zestawu. Jak można skojarzyć z piernikową nazwą - większość cieni to brązy, włącznie z dużym paseczkiem bronzera. Chociaż nie jestem przekonana do bronzerów, bo nie jestem specjalistką od konturowania, a większość tych, które próbowałam mają dla mnie zbyt pomarańczowy odcień. Prawdę mówiąc, bladziochom ciężko jest znaleźć chłodny bronzer, który wygląda jak cień, a nie rajstopy w spreju zaaplikowane na kości policzkowe. Z tym jest jednak inaczej, używam go sporadycznie, ale wygląda to estetycznie i dość delikatnie, mimo wszystko.  Co do cieni - piękny bazowy, ginger cream, chłodne brązy, złoto, które też było trochę przekłamane i winter dream, który jak dla mnie nie ma żadnego fioletowego pigmentu po nałożeniu na powiekę, po prostu się błyszczy. A szkoda, bo czegoś takiego wciąż brakuje mi w swojej kolekcji.


Ciężko mi podsumować tę paletkę. Ma dla mnie cienie bardzo ważne, których używam codziennie, ale rozczarowały mnie te, dla których właściwie tak wierciłam dziurę w brzuchu rodziców, a więc te śliczne połyskujące kwadraciki. Jak to się mówi, not everything that glitters is gold. Mimo wszystko polecam przetestować je samemu, widziałam nawet, że na vinted sprzedają nówki sztuki, pojedyncze paletki, więc można wybrać swoją ulubioną i za 1/3 ceny wypróbować, jak pachną święta według Too Faced. Ja swoje "książeczki" niezmiennie mam na blacie toaletki, bo w tygodniu nawet nie opłaca mi się ich chować do szuflady, gdyż praktycznie każdego ranka z nich korzystam.
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}